SkinTra – Rich Coat – wszystko, co musisz wiedzieć o najnowszym kremie z filtrem od SkinTry!

0 0 5 min
SkinTra – Rich Coat – wszystko, co musisz wiedzieć o najnowszym kremie z filtrem od SkinTry!
SkinTra
0 0 5 min

Spis treści

    Od 2 tygodni testuję nowy SkinTra – Rich Coat SPF50+/PA++++ IR, Blue Light.Dlaczego warto przeczytać moje dywagacje na temat wyboru filtrów? Na przykład dlatego, że przetestowałam na pewno ponad 30 z dostępnych na rynku. Z półek cenowych od mniej więcej 30 zł do jakichś 200.

    Nie przekonałam Cię? No to: może też dlatego, że do większości testowanych przeze mnie kremów miałam jakieś zarzuty. Jeden mi się bardzo spodobał z konsystencji, ale okazało się, że nie ma wystarczających badań, żeby mu zaufać w kwestii ochrony – czyli taki mały oszust.

    Może również z tego tytułu, że od jakichś pięciu lat jestem konsekwentną użytkowniczką filtrów. Nie – tak powiedzieć, to nic nie powiedzieć. Jestem ich absolutną maniaczką. Gdybym miała założyć sektę – z pewnością jednym z warunków przyjmowania członków byłby nakaz korzystania z SPFów na twarz. Przez cały rok. Wszyscy byliby raczej bladzi, ale za to wiecznie młodzi!
    Porzućmy jednak realizację dalekosiężnych celów przywódczych.
    Skupmy się na kremie.

    Wszystkie filtry świata

    SkinTra - Rich Coat SPF50+/PA++++ IR, Blue Light - Antyoksydacyjny Krem Szerokopasmowy
    Cerę mam normalną z tendencją do suchej. Chcę się chronić przed “starzeniem” – nie lubimy takich opisów, bo wiadomo, że czas biegnie i zatrzymać się go nie da, więc od razu brzmi to, jak walka z wiatrakami. Ale wiemy przecież, że za 80% oznak wieku na skórze odpowiedzialne jest właśnie słońce? Jeśli nie wiecie, to poczytajcie o tym. Ja wiem to od dawna. I odkąd wiem – stosuję filtry. Dlatego przetestowałam ich przeróżne warianty.

    Używałam filtrów mineralnych. Przypominają często konsystencją te znane z dzieciństwa tłuścioszki w typie kremu Nivea – nie dogadaliśmy się. Mogę się nimi napastować wyłącznie na plaży, gdzie patrzy na mnie sam błękit nieba. To jak czymś się przykryć – więc można też kapeluszem, czy koszulką. No nie jest to więc propozycja na co dzień: do pracy, czy na uczelnię…



    Używałam matujących. Lubiłam, ale tylko wtedy, kiedy nie nakładałam nic na wierzch: żadnego podkładu czy kremu BB. Ewentualnie odrobinę pudru. Jeśli coś szło na filtr matujący, to jakoś te warstwy się nie łączyły. Podkład żył swoim życiem – wyglądał na nałożony nierówno, zbierał się w liniach, a przy próbie wyrównania robiły się kluski-zacierki: złaził i podkład, i krem. Raz, że z lekka obrzydliwe. Dwa – wraz z zacierkami pozbyliśmy się też ochrony przeciwsłonecznej. Więc od dawna przy filtrach tego typu powlekam sobie twarz tym ich matem i lecę robić życie bez mejkapu: szybkie zakupy, rower, siłownia.

    Używałam tych z efektem glow. Któż nie kocha pielęgnacji koreańskiej? Kto nie kocha, niech pierwszy rzuci kamieniem …w glass skin! Zacznijmy od tego, że efekt glow nie jest dla każdego (rymowanie jak widać tak!). Raczej dla cer suchych – ale ich posiadacze mogą sobie zawsze zaaplikować coś nawilżającego pod SPF. Cery tłustsze niż tzw. “normalne” (nie ma czegoś takiego, jak normalność – wszyscy jesteśmy nienormalni!) raczej nie lubią nadmiernego świecenia.

    W moim przypadku efekt glow jest okay pod makijaż. Ale wymaga odczekania przed jego zrobieniem – kto ma na to czas? Mają na to czas te z nas, które pracują z domu – powiecie. No i macie rację. Ale reszta nie ma.

    Filtry które zostawiają blask – pod makijaż są dla mnie fantastyczne. Jednak uważam zawsze, żeby nie wysmarować się nimi nadmiernie, bo wtedy make up się rozpływa. Albo jest za bardzo błyszczący. A życie to jednak nie instagram i cały ten glow może wyglądać jakoś nieświeżo i nie pasować do reszty ciała. Pewna ochrona skóry, czy ładny wygląd? – odwieczna walka… Więc po prostu nakładałam tych filtrów z połyskiem mniej niż mądrzy (i mniej mądrzy również) polecają nakładać. Ale i tak ten typ uważam za najlepszy dla mnie. Zanim zaczniemy oceniać, ustalmy oczekiwania. W końcu każde doświadczenia dzieli się przez wcześniejsze na ich temat oczekiwania.

    Czego od filtra oczekuję?

    Chyba można moje oczekiwania określić jednym słowem: bezproblemowości. Tego, że zadziała mi jak, nieprzeszkadzająca nadmiernie, baza pod makijaż. Lub: od razu jasno się określi, że jest solistą, singlem, nie wchodzi w żadne relacje – i należy go nosić bez nakładania makijażu. Tak sobie gadam, bo na żadnym filtrze nie przeczytałam jeszcze, że nie współpracuje z makijażem. Szkoda, bo wiele tak bardzo otwarcie nie współpracowało, że fajnie byłoby to mieć powiedziane przy pierwszym spotkaniu z opisem na pudełku – najlepiej jeszcze w sklepie.

    Oczekiwałabym jeszcze, że mogę sobie filtr mój reaplikować na makijaż. Po paru godzinach, na to, co już na twarzy mam – wiem, że to jest kontrowersyjne. Filtr na “brudną” skórę? Wg mnie lepiej tak, niż wyjść na słońce po 8 godzinach od jego aplikacji. No ale tu każdy ma swoje priorytety. W każdym razie – ja tak spróbowałam.

    No to co? Najlepiej będzie sprawdzić po kolei obietnice producenta. Idziemy na stronę z opisem i oceniamy po kolei.

    Obietnica 1
    Krem o formule emulsji przeznaczony do stosowania na twarz, okolice oczu oraz całe ciało.

    Stosowałam na twarz, okolice oczu i zupełnie niecałe ciało. Na twarzy: po pierwszym użyciu wygląda – jakby go nie było. Choć po wyciśnięciu i nabraniu palcem wcale nie wydaje się szczególnie lekki, wręcz nazwałabym go bogatym (rich, niczym żona Hollywoodu, you know,), po rozsmarowaniu na twarzy to uczucie znika. Żadnej tłustości, obciążenia. Ani to mat, ani to glow. Jest taki “wsamraz”.

    W okolicy oczu: działa, jak …krem pod oczy! Żadnego szczypania, przesuszania, zbierania się w liniach. A ja krem z filtrem aplikuję blisko oka, bo nie uważam, że tę okolicę można w ochronie pomijać.

    Na całe ciało: hmmm, szkoda mi go na całe ciało! Ale wysmarowałam nim kark mojego ukochanego podczas spaceru, żeby mu się nie usmażył. No i nie opalił się w tej strefie nic a nic – na przedramionach już tak. A wiadomo, że kark łapie słońce niczym panele fotowoltaiczne! I jak coś ma się człowiekowi spalić, to, oprócz przedziałka na głowie, czy góry czoła, faworytem słońca zawsze będzie właśnie kark. SkinTra, bejbe – zrób nam też filtr na całe ciało, co?

    Obietnica 2
    Stanowi połączenie ochrony przeciwsłonecznej i aktywnej prewencji przeciwstarzeniowej.

    Skuteczność ochrony potwierdzam – kilkakrotnie wystawiona na słońce będąc nie miałam żadnych zaczerwienień, czy jakiegokolwiek przyciemnienia skóry. Gdzie w moim przypadku nie możemy mówić o pięknej orzechowej opaleniźnie – raczej o zaróżowieniu, które następnie przejdzie w nierównomiernie rozłożone piego-plamki. Takie do usuwania potem przez pół zimy.

    Stosowałam go też np. na wierzch dłoni (górę dłoni? czy ta część ma jakąś konkretną nazwę anatomiczną?). Zaaplikowałam go podczas jazdy na rowerze. Bez stosowania SPFa zawsze widzę opaleniznę. Po wycieczce z kremem SkinTry nadal cieszę się dłońmi córki młynarza.

    Prewencji przeciwstarzeniowej muszę zaufać na słowo. Żeby ją sprawdzić organoleptycznie musiałabym wieść dwa równoległe życia, gdzie w jednym stosuję filtr a w drugim nie. I robić wszystko dwutorowo, tu z filtrem, a tu bez. Oraz oczywiście robić zdjęcia. Żeby np. 30 latach je porównać. Lubię wyzwania! Ale to jest mało wykonalne.

    Ale tak sobie myślę… Jeśli witamina C od SkinTra jest rewelacyjna, bo chociażby ma zbadane i najniższe pH ze wszystkich wysokich stężeń witaminy C dostępnych na rynku, to również ta zastosowana w SPFie musi być przemyślana podobnie. I nie bez powodu jest zastosowana w recepturze kremu.

    Nic tu więcej nie mam do powiedzenia. Widzimy się za 30 lat!

    Obietnica 3
    Pozostawia na skórze satynowe wykończenie, nie powoduje bielenia.

    Satynowe – o to słowo chodziło! Nie matowe, ale też nie “glowy”. Satynowe, czyli jakie? Satyna: «tkanina bawełniana lub jedwabna mająca prawą stronę błyszczącą, a lewą matową» – mówią w słowniku języka polskiego. Jak mam to niby zastosować do wykończenia kremu na skórze? Ale pomogliście – dzięki!

    Przyjmijmy na potrzeby rozumienia się, że “satynowy” to taki pomiędzy matem a połyskiem – taki, jak byśmy chcieli, żeby wyglądała cera na co dzień. No to on je zapewnia rzeczywiście. W parę sekund po aplikacji kremu nie widać i nie czuć nic. Jest, a jakby go nie było. Dołożyłam sobie drugą warstwę – bo pierwszą nałożyłam cienką z racji, że wychodząc z opakowania krem wygląda dość gęsto. Druga warstwa też po chwili robi się satynowa. Bielenia nie widać wcale.

    Test to test, musi być w pewnym momencie hardkor. Więc: po jakichś 5 godzinach na mieście będąc zaryzykowałam reaplikację kremu na makijaż. Tak, NA. Nie będziemy teraz rozmawiać szczegółowo o higienie takiego rozwiązania. Bo to test kremu z filtrem a nie wizyta u szkolnej higienistki. 😉 Nie mam jak umyć twarzy w restauracyjnej toalecie, a potem nałożyć na nią pielęgnacji i wszystkiego, co bym zmyła. Pogódźmy się z faktami. Reaplikacja to jedyne wyjście – przed wyjściem na dzikie słońce o 15.30! Nakładam zakładając, że to raczej nie może wyglądać dobrze. Ma tylko nie wyglądać strasznie. No i co? No i WoW!

    Ten krem wyrównał mi nawet podkład, który był pod nim. Nie będziemy się oszukiwać, że jest to idealny makijaż. Ale nałożenie kremu na wszystko, co już mam na twarzy …daje jakieś ujednolicenie. Trochę rozmywa krycie podkładu, ale: wyglądam lepiej niż przed jego aplikacją! Szok. Następnym razem spróbuję użyć gąbki typu beauty blender. Wymieszamy sobie wszystko ładniej. Ale już jest zaskakująco pięknie!

    Pominiemy rzeczy niesprawdzalne w tego typu teście i przejdziemy do obietnic końcowych producenta.

    Któraś z kolei obietnica.
    Zawarte składniki, m.in. Pentavitin, arginina czy olej z pestek arbuza dbają o ciągłe utrzymanie poziomu nawilżenia skóry na wysokim poziomie.

    Zawartość składników sprawdza się w INCI – potwierdzam, są tam faktycznie. Na wysokich pozycjach. Bo im wyżej w składzie INCI coś jest tym większe jest tego składnika stężenie Z nawilżeniem zgodzę się w zupełności. Ja pod filtr stosuję tonik prebiotyczny tonik od SkinTra. Nosząc filtr na tonik i bez niczego na wierzch po kilku godzinach nie czułam żadnego ściągnięcia, czy przesuszenia. Nie widziałam też żadnego wyświecania – a wiadomo, że strefa T rządzi się własnymi prawami i jak coś jej nie pasuje, to lubi zareagować.

    Obietnica przedostatnia
    Krem może być stosowany w okolicach oczu, co zostało potwierdzone przez okulistę.

    Napisałam wyżej, że zaaplikowany pod oczy działał, jak delikatny krem pod oczy. Nie znałam wcześniej zapewnień okulisty. Ale muszę się zwierzyć, że raz niechcący zaaplikowałam odrobinę nawet DO oka. Nie, to nie jest “strzał w dziesiątkę” okolic oka 😉 – nie polecam. Ale tereny okalające oko, czyli oko-lice bardzo go lubią – przynajmniej moje.

    Ostatnia obietnica
    Jest bezpieczny dla kobiet w ciąży oraz karmiących piersią, a jego formuła jest przyjazna weganom.

    I świadome kobiety w ciąży, i najbardziej ortodoksyjni weganie wiedzą, jakich składników w kremach mieć nie chcą. Te rzeczy można wyczytać w składzie INCI. Jak dla mnie wszystko się zgadza.

    Nie wiedzieć , czemu, producent nie zapewnił nas nigdzie, że krem nadaje się pod makijaż. A że się nadaje – to ktoś powiedzieć to musi. Więc ja Was zapewnię, że pod makijaż będzie idealny. Oczywiście fajnie byłoby odczekać pomiędzy nałożeniem filtra a aplikacją podkładu te wszędzie polecane 20 minut. Bo wtedy filtr da z siebie wszystko. Bo nic się nie będzie ślizgać, cera wchłonie, co chciała, podkład nie będzie musiał się łączyć z SPFem. Ale nie zawsze jest na to czas. Więc zaaplikowałam podkład od razu po nałożeniu filtra. I co? I: perfect. Podkład wyglądał jak zwykle: krem nie dodał mu połysku, nic się nie rozwarstwiało, nie rolowało, nie rozdzielało. Po paru minutach stwierdziłam, że – może przez wymieszanie z kremem – jest nieco mniej kryjący. Ale po dołożeniu drugiej warstwy – już normalnie.

    SkinTro, Kochana moja – czekam na Twoje kosmetyki z każdej kategorii!

    Mam nadzieję, że masz ochotę wyprobować nowy krem z filtrem od SkinTry! Jeśli go przetestujesz, koniecznie podziel się z nami swoją opinią.

    Jeśli nadal zastanawiasz się, który kosmetyk będzie najlepszy dla Twojej skóry, zachęcam do skorzystania z kontaktu z kosmetologiem przez nasz formularz kosmetologiczny. Możesz również pisać do nas na Facebooku i Instagramie lub dzwoń na nr 226022832.

    Podobał Ci się ten wpis?

    Subscribe
    Powiadom o
    0 komentarzy
    Inline Feedbacks
    View all comments