Paulina Lubieniecka

 

WYWIAD SPECJALNY z Pauliną Lubieniecką!

 

Trądzik, rozszerzone pory, zaskórniki, odwodniona cera – z problemami skórnymi zmaga się każda kobieta bez względu na wiek, pochodzenie czy karnację. Firmy kosmetyczne prześcigają się w pomysłach i recepturach, marząc o stworzeniu produktu, który okrzyknięty zostanie hitem i bestsellerem. Często niestety wysoka jakość idzie w parze z wysoką ceną.

 

Nasz dzisiejszy rozmówca obala to przekonanie i otwiera nam oczy nie tylko na markę The Ordinary, ale również na zagadnienie dbania o skórę.

 

Dziennikarz: Dzień dobry, Paulino.

Paulina Lubieniecka: Dzień dobry!

Dziennikarz: Chciałabym porozmawiać z Tobą o pięlęgnacji skóry.

Paulina Lubieniecka: To mój ulubiony temat! :)

Dziennikarz: Cieszę się. Z jakimi problemami skórnymi zmagałaś się lub zmagasz?

Paulina Lubieniecka: Od kilku lat walczę z trądzikiem dorosłych. O ile w dzieciństwie i okresie dojrzewania miałam piękną cerę (w przeciwieństwie do moich rówieśników), o tyle teraz męczę się i mam wrażenie, że droga ta jest jeszcze bardziej kręta niż we wcześniejszym wieku. Mam taką teorię, że każdy w życiu musi wycierpieć swoje w kwestii problemów skórnych. Mam też nadzieję, że swoją pulę już wyczerpałam.

Dziennikarz: Mówisz „wyczerpałam”, co oznacza czas przeszły. Udało Ci się wygrać z trądzikiem?

Paulina Lubieniecka: Obawiam się, że pewnie kiedyś będzie chciał jeszcze u mnie zawitać z powrotem. Ale tak, na chwilę obecną myślę, że mogę powiedzieć, że wygrałam tę nierówną walkę. Od kilku miesięcy wyskakują mi jakieś pojedyncze wypryski, głównie przy miesiączce, ale jest to o niebo lepsza sytuacja niż jeszcze jakiś czas temu.

Dziennikarz: Zdradzisz mi i naszym czytelnikom, jak to osiągnęłaś?

Paulina Lubieniecka: Jasne! Po to tutaj jestem. Moja recepta jest dosyć krótka: czas, chęci, pozytywne myślenie i odpowiednio dobrane do naszej cery kosmetyki. Niby tak niewiele, a tak wiele!

Dziennikarz: Czas? W jakim sensie? Możesz to rozwinąć?

Paulina Lubieniecka: Rozumiem to na dwa sposoby. Z jednej strony potrzebujemy trochę czasu rano i wieczorem, żeby dokładnie zadbać o naszą cerę. Mówię tu o starannym demakijażu i kolejnych krokach pielęgnacji skóry. Potrzeba również czasu i cierpliwości, by używane przez nas kosmetyki przyniosły zamierzone rezultaty. Nie wystarczy raz czy dwa wklepać esencję czy nałożyć kwasy na twarz, by problem całkowicie zniknął.

Dziennikarz: Kwasy? Brzmi trochę przerażająco...

Paulina Lubieniecka: Prawda? Niesłusznie! Są różne stężenia kwasów. Niektóre z nich można bezpiecznie używać w domu. Trzeba tylko poczytać i zachować umiar.

Dziennikarz: Polecasz jakieś szczególnie?

Paulina Lubieniecka: Mi pomógł kwas mlekowy (The Ordinary - Lactic Acid 10% + HA), kwas ferulowy (The Ordinary - Resveratrol 3% + Ferulic Acid 3%), kwas hialuronowy (The Ordinary - Hyaluronic Acid 2% + B5). Szczególnie polecam również Peeling kwasowy AHA 30% + BHA 2%. To małe cudeńko w słoiku czyni cuda!

Dziennikarz: Wymieniłaś kilka produktów z marki The Ordinary. Używasz tylko produktów tej marki?

Paulina Lubieniecka: Jeśli chodzi o kwasy, to tak - tylko tej marki. Mają bardzo dobre składy. Ich stężenia z jednej strony są bardzo wysokie, ale z drugiej – również bardzo bezpieczne. Ufam tej marce. Przeczytałam wiele pozytywnych opinii. Przecież tyle osób nie mogło się mylić, prawda? Moja przygoda z marką The Ordinary zaczęła się rok temu i myślę, że raczej nigdy się nie skończy.

Dziennikarz: Nie? Mówiłaś przecież, że pokonałaś trądzik.

Paulina Lubieniecka: Aktywny trądzik pokonałam (mam nadzieję!), ale pojedyncze zmiany skórne będą jak bumerang wracać niestety. A nawet jeśli nie, to mam jeszcze wiele problemów, w których muszę posiłkować się skutecznymi kosmetykami.

Dziennikarz: Na przykład?

Paulina Lubieniecka: Na przykład nieszczęsne przebarwienia po pryszczach i blizny potrądzikowe, z którymi trzeba walczyć przez dłuższy czas. Te dziadostwa nie chcą tak szybko zniknąć z mojej twarzy. Dzięki kosmetykom The Ordinary udaje mi się rozjaśniać przebarwienia i spłycać moje blizny. Szczególnie pomocna jest mi w tym Witamina C! W swojej kolekcji mam The Ordinary - Vitamin C Suspension 30% in Silicone. Mieszam ją z Serum z Resweratrolem i Kwasem Ferulowym. Ta mieszanka nałożona na twarz wieczorem, rano pozostawia skórę tak pięknie rozjaśnioną i rozświetloną. Zdarza mi się czasem wyszeptać do lustra „WOW!”.

Dziennikarz: Doradzisz naszym czytelnikom, jakie kosmetyki warto mieć jeszcze w swoim zestawie?

Paulina Lubieniecka: Najlepszy zestaw kosmetyków to ten, który sama/sam sobie skompletujesz! Produkty należy dopasowywać do konkretnych problemów skórnych i rodzaju naszej cery. Metodą prób i błędów na pewno znajdziesz kosmetyki idealne dla siebie. Jeśli masz cerę mieszaną, tak jak ja, i zmagasz się z trądzikiem oraz przebarwieniami potrądzikowymi jak ja, możesz zasugerować się wymienionymi przeze mnie kosmetykami. Mi one pomogły. Mam nadzieję, że pomogą również Tobie!

Dziennikarz: Ja też mam taką nadzieję. Dziękuję Ci za rozmowę. Myślę, że wiele osób, które straciły już nadzieję na piękną i świetlistą buzię, teraz wezmą z Ciebie przykład i będą walczyć ze swoimi skórnymi problemami.

Paulina Lubieniecka: Życzyłabym sobie tego bardzo. Dziękuję za możliwość opowiedzenia swojej historii.

Dziennikarz: Dziękuję za rozmowę.

 

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Zamknij
pixel